"Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą - twoim Psem. Jesteś jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój - wierny i oddany do ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłużyć na to oddanie." [M. Siegal]

Psy w domu były od zawsze, ale gdyby konie miały trochę mniejsze gabaryty, to też by na pewno gościły u nas...

Pierwszym cavisiem byl "Maksiu" - Tony Roksana Begred - w 2002 roku wiosną pojechaliśmy go tylko obejrzeć. No i cóż, stało się... pokochałam go od pierwszej chwili. Maksiu był moim prawdziwym przyjacielem.

Kiedy zapadła decyzja o wyjeździe do Ameryki, nie było innej opcji, niż zabrać go ze soba. Przecież przyjaciół się nie opuszcza nigdy... Po pięciu latach do Maksia dołączyła koleżanka "Goldi" - Anastazja Sylena, ponieważ nie mógł być przecież sam, kiedy my wychodzilśmy do pracy.
I tak toczylo się nasze życie pomiedzy dwoma kontynentami, psy oczywiscie zawsze lataly z nami tam i z powrotem.
Aż po nastepnych pieciu latach dojrzalam do decyzji kupienia psa wystawowego i spróbowania swoich sił na ringach amerykanskich. I połknęłam bakcyla... w ten sposób trafiła do nas cudowna malutka "Lusia".
Później pojawiła się "Chanel", która już zamieszkała u mojej mamy w Polsce. Nastepnie zaadoptowalismy skołtunioną i bardzo zaniedbaną malutką bidę o imieniu Kaszmirek.
Moim marzeniem był następny piesek - chlopczyk. No i stało się, przywiozłam do mamy cudownego, malutkiego, slodkiego rozrabiakę - "Amberka".
 

Milosc do tej najcudowniejszej rasy na swiecie zapoczątkował jednak wlaśnie On - Maksiu, dlatego jego imię jest w nazwie mojej hodowli.
Na koniec chcialabym podziękować mojej cudownej mamie, dzieki której te wszystkie moje marzenia mogą się spełniać...